Tomasz Sarara na gali KSW 62 pokazał niesamowite serce do walki. Mimo dwóch niekorzystnych rund zdołał odwrócić losy pojedynku i wykończyć w trzeciej odsłonie Chorwata Filipa Bradaricia. Były kickbokser zaliczył tym samym swoją pierwszą debiutancką wygraną w MMA.

Już od dawna mówiło się o debiucie Tomasza Sarary w MMA. Utytułowany kickbokser prowadził negocjacje z różnymi organizacjami, ostatecznie padło na polskiego giganta KSW.
Pierwotnie przeciwnikiem byłego zawodnika sportów stójkowych miał być Władimir Tok, ale na dwa dni przed galą wypadł z karty walk. Na ostatnią chwilę do starcia wszedł Filip Bradarić. Polak podczas oficjalnej ceremonii ważenia przyznał, że czas poszukiwań nowego oponenta był dla niego bardzo stresujący.
Ostatecznie panowie weszli do klatki. Jako że bój toczył się w kategorii ciężkiej, zapowiadano, że może szybko się skończyć. Polak dał się złapać w swoją najsłabszą broń, czyli zapasy i parter. W pierwszej i drugiej rundzie Chorwat obalał, kontrolował i obijał Sararę.
Były kickbokser z każdą minutą nakręcał się coraz bardziej i do trzeciej odsłony wyszedł świeży. Rywal natomiast był potwornie zmęczony. Tomasz Sarara wykorzystał braki tlenowe Bradaricia, wyczekał moment i wykończył rywala.
– Wiedziałem, że prędzej zginę niż to odpuszczę – mówił na gorąco Polak po pojedynku, tym samym zapisując swoją pierwszą wygraną w MMA.