Co jakiś czas świat sztuk walki obiegają niepokojące wieści o faszerowaniu się zawodników niedozwolonymi specyfikami     Zawodnicy MMA potrzebują wzrostu siły i wytrzymałości, uniknięcia zatrzymywania wody w organizmie i stracenia zbędnych kilogramów. Poza tym sterydy mają budzić agresję – która jest kluczowym aspektem każdej walki. Oczywiście, zawodnicy się nie przyznają do stosowania dopingu, a nawet obrażają złapanych na testach. Ale wszyscy już dobrze wiemy, że kiedy dany zawodnik w czasie kilku tygodni zmienia swoją budowę, nabiera ogromnej siły i widać u niego progres godny roku trenowania, to na pewno wspomógł się specjalnymi środkami.  To co najbardziej boli w całym zagadnieniu dopingu, to nie fakt jego istnienia – bo to jest oczywiste – tylko moment w którym zawodnik z czołówki wpadnie. Jest to bardzo ciekawe zjawisko, gdyż potrafimy przyjąć argument nielegalnego wspomagania za pewniak i akceptować to, 

jednak tylko do czasu, aż informacja stanie się oficjalna, a zawodnik zawieszony. Coraz częściej słyszy się o przyłapanych zawodnikach, wywlekanych sprawach sprzed kilku lat, pozytywnych testach na obecność SAA na najwyższym poziomie sportowym. Dlaczego, wobec tak olbrzymiej posiadanej wiedzy oraz nakładom finansowym, jeszcze zdarzają się tzw. „wpadki”? Błąd zawodnika, jego trenerów, lekarzy? Pytanie to pozostawię bez odpowiedzi, bo dla mnie samego racjonalnego wyjaśnienia na tym szczeblu zawodowstwa po prostu nie ma. Z perspektywy kibica, na pewno można powiedzieć, że z USADĄ jest gorzej. Wielu zawodników po prostu zmieniło się nie do poznania i już nie będzie dawało tak świetnych walk jak jeszcze kilka lat temu. Coraz więcej mamy do czynienia z szybkim brakiem kondycji, brakiem agresji i nudnymi walkami. Wielu fighterów wpadło na dopingu i zostali zawieszeni na długi czas. Nie dość, że nie będziemy mogli ich oglądać, to ich osiągnięcia sportowe zostały nadszarpnięte. 
Należy jeszcze wspomnieć, że po wejściu USADY każdy zawodnik musi prowadzić dziennik i zapisywać w nim gdzie będą, o której godzinie, w którym dniu. Jest to na pewno niekorzystne nawet dla zawodników młodych. Nikt by nie chciał, żeby jakiś obcy człowiek przychodził nam do domu badać krew o 6 rano w sobotę, albo podczas wakacji.