Ponad rok temu Salim Touahri trafił do więzienia. Teraz Onet informuje, że były zawodnik UFC wychodzi na wolność, ale to nie koniec jego sprawy. Polak wciąż musi walczyć o oczyszczenie z zarzutów.

W polskim MMA zawrzało na początku 2020 roku. To wtedy zatrzymano Salima Touahriego, a zarzuty były bardzo poważne. Polski wojownik miał należeć go gangu, w którym zajmował się handlem narkotykami. Sprawa jednak od początku budziła wątpliwości.

„Grizzly” został aresztowany na podstawie zeznań Krystiana K., który miał status małego świadka koronnego. Co ciekawe, o rzekomej przynależności sportowca do gangu powiedział w 2018 roku, a zatrzymania dokonano prawie dwa lata później.
Po ponad roku nastąpił przełom, a to za sprawą problemów wspomnianego świadka koronnego o pseudonimie „Klemens”. W innym procesie skazano go za składanie fałszywych zeznań. To z kolei bardzo poważnie podważa jego wiarygodność m.in. w sprawie Touahriego.
Sąd zgodził się, aby były zawodnik UFC wyszedł na wolność po ponad roku. To jednak nie oznacza, że jest oczyszczony z zarzutów. Przed nim ciąg dalszy walki.
Uważamy, że decyzja sądu jest słuszna. Co ważne Prokurator nie sprzeciwił się decyzji sądu, który zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze. Teraz rozpocznie się kolejny etap walki o prawdę, mający na celu oczyszczenie Salima z wszelkich zarzutów – mówi jego adwokat Jakub Walawski.